Poprzedni rok był fatalny choć zaczął się bardzo miło. Pod koniec 2008 roku zmieniliśmy mieszkanie na kapkę większe. Bestia nie miała żadnych problemów z aklimatyzacją, mieszkanie się spodobało. Na początku 2009 roku przygarnęliśmy psa, podrabianego jamnika. Pies ten został znaleziony na śmietniku i przygarnięty przez pracownika lecznicy na Łukowej (lecznica na Dolince Służewieckiej). Miał ok. 1,5 roku, brudny, zapchlony, zarobaczony. Na szczęście w lecznicy się nim zajęli i doprowadzili do w miarę dobrego stanu. Jak go zobaczyłam i popatrzył na mnie tymi swoimi jamnikowymi oczami to nie miałam serca go nie zabrać. I tak oto Lord znalazł się u nas. Pierwsze co zrobiliśmy po przywiezieniu go do domu to była kąpiel, którą Bestia nadzorowała z bezpiecznej odległości.

Okazało się, że Lord ma uraz do schodów i nie będzie po nich wchodził więc na początku wynosiliśmy go na to nasze pierwsze piętro. Z czasem zaczął pokonywać swój strach (wyjście po schodach czasami trwało pół godziny) z pomocą przysmaków, próśb, gróźb i głaskania. Ale koniec końców dał radę.
Bestia go średnio zaakceptowała. Na początku broniła wejścia do sypialni, później trochę odpuściła. Była niesamowicie zazdrosna o Lorda, czasami się na nas obrażając. I tak do końca to nigdy go nie zaakceptowała.
Podczas naszego dwutygodniowego wyjazdu zwierzęta zostały pod opieką rodziców na ranczu. Czyli robiły co chciały, pełna wolność. I do tej wolności Lord tak się przyzwyczaił, że po powrocie do Wawy na spacerach wariował. Było widać, że woli wrócić na ranczo. I tak też się stało, z tym że na drugie ranczo do drugich rodziców. Tam miał dwie suczki, wysterylizowane, więc mógł dowolnie, kiedy chciał i bez konsekwencji się z nimi “bawić”. Miał też duży ogród, drzewa, pełnia szczęścia jednym słowem.




I tak oto Lord spędził wiosnę i lato na ranczu. Przyszła jesień. Dwa tygodnie po tym jak owe ranczo zostało ogrodzone tak by było bezpieczniejsze dla zwierząt domowych i chroniło przed tymi leśnymi Lord postanowił odejść. Przekopał sie pod siatką i znikł. Postanowił poszukać nowej rodziny. Mimo poszukiwań nie udało się go znaleźć. Mam nadzieję, że jest mu dobrze w nowym domu.



