Znaleziona u kuzyna na łące. Miała może tydzień. Przesiedziała w trawie prawie dwa dni. Zmarzniętą i wygłodzoną wzieliśmy do siebie. Początki były naprawdę trudne, nie wiedzieliśmy czym ją karmić, co robić. Logika podpowiadała mleko+strzykawka Nie mieliśmy nic innego, a w niedzielę wieczorem trudno coś kupić….




Wysłany przez Asia w dniu Czerwiec 16, 2010 o 12:23 pm
Miałam identyczną sytuację
Kotka zdechła i zostawiła jednego 2-dniowego malucha. Weterynarz powiedział , że nie ma co się starać , na pewno nie przeżyje. Razem z mamą wstawałyśmy w nocy , karmiłyśmy kotka przez strzykawkę i specjalną butelkę ze smoczkiem. Mimo zastrzeżeń lekarza maluch przeżył , jest zdrowy i silny , i nic nie wskazuje na to , by coś mogło ulec zmianie
Wysłany przez Sylwia w dniu Czerwiec 16, 2010 o 1:30 pm
Ciesze się, że kociak przeżył, oby nic złego mu się nie przytrafiło. Teraz trzeba tylko znaleźć drugiego kota do zabawy i rozwoju tak żeby mały miał się od kogo uczyć.